Lumachella to historycznie „ślimaczek z ciasta” z Urbino – ręcznie zwijany makaron wymyślony w renesansowych kuchniach i klasztorach, wpisujący się w szerszą włoską słabość do ślimaczych kształtów: od suchej pasty lumache po prawdziwe ślimaki na talerzu.
Legenda leżącego w Marche Urbino wiąże powstanie Lumachelli z okresem rozkwitu dworu Montefeltro i della Rovere: to wtedy szlachetne mieszkanki księstwa przeznaczone do klasztoru miały zacząć formować drobne makarony przypominające ślimacze muszle. Kształt nadawało się przez nawijanie pasków ciasta na cienki patyczek, tak by powstała spiralna muszelka – lumachella, dosłownie „mały ślimak”. Format ten szybko sprzęgł się ze światem religijnym:
- najmniejsze „ślimaczki” na rosół nazwano Ave Marie,
- a większe, gotowane jak klasyczny makaron – Pater Noster.
Nazwy wprost odsyłają do rytmu modlitw odmawianych w klasztorach, co potwierdza konwentualne zaplecze lumachelli. Z czasem „pasta delle dame” wyszła poza krąg służby dworskiej i zaczęła krążyć po okolicznych miasteczkach. W ten sposób trafiła do miski zupy jako element „szlachetnego minestrone” – Lumachelle all’Urbinate – z kapustą, rzepą, pomidorami, wątróbkami drobiowymi i kiełbasą, interpretowana jako danie „delle grandi occasioni” serwowane na święta i ważniejsze uroczystości.
Włoska tradycja ma zresztą sporą słabość do ślimaczych form kulinarnych. Suchy makaron o tym kształcie funkcjonuje w całym kraju: małe wersji Lumache i duże Lumaconi nadziewane farszem to przemysłowy krewny ręcznie zwijanej Lumachelli. Są też Conchiglie (czyli muszelki) po Chiocciole (ślimaczki), które mają podobny rodowód – wymyślono je, gdy przemysłowy makaron zaczął kopiować formy z natury: skorupy mięczaków, które dobrze „łapią” sos i nadzienie (chiocciola to po włosku ślimak z muszlą, podczas lumaca – ślimak bez muszli).
Istnieje też „ślimacze” pieczywo znane jako Lumachella Orvietana


