month : 01/2014 302 w tej kategorii

Petit-Suisse

Petit-Suisse, czyli mały szwajcar to wynik eksperymentu jaki pewien młody szwajcarski serowar dokonał jakieś 150 lat w normandzkim Pays de Bray. Do mleka dodał śmietany i z tej mieszanki zrobił mały, biały, niesolony, cylindryczny ser bez skórki.

Pont-l’Eveque

Ser Pont-l’Eveque był przygotowywany już w średniowieczu pod nazwą Augelot, ale obecny przepis ustalił się dopiero w XVII wieku w normandzkiej wiosce Pont-l’Eveque. Podobnie jak Livarot jest zaprawiany czerwoną grzybnią, ale dojrzewa dwa tygodnie więc jest znacznie łagodniejszy.

Livarot

To sąsiad Camembert z rejonu Pays d’Auge (Normandia) i tak jak on dojrzewa około miesiące. Livarot to jednak ser z czerwoną pleśnią (barwiony jest jednak naturalnym barwnikiem annato) o ostrzejszym, korzennym aromacie. Charakterystyczny jest jednak nie tylko kolor, ale także kawałki trzciny z pałki wodnej, którymi obwiązuje się ser - pierwotnie używane były  do ściskania sera podczas dujżewania, co pozbawiało go nadmiernej ilości tłuszczu. Dzięki tym 3 - 5 paskom ...

Gournay / Malakoff

Podobnie jak Neufchâtel, Gournay to również normandzki ser wywodzący się z prowincji Pays de Bray. Dojrzewa od tygodnia, wówczas jest bardzo łagodny, aż do miesiąca. Można go spotkać w dwóch wariantach. Nieco chudszym Gournay affiné (do 45 proc. tłuszczu) i tłustszy Gournay frais (45 - 55 proc.) nazywany też Malakoff. Wcześniej nazywano go także Imperial, jako że był przeznaczony raczej dla zamożnych osób.

Neufchâtel

Neufchâtel to biały ser pleśniowy podobny do Camembert, ale jaśniejszy i łagodniejszy, bo dojrzewa połowę krócej. Jest też dużo starszym serem – powstał w X wieku w Neufchâtel w północno-wschodniej Normandii. Choć robi się go zarówno w postaci walca jak i brykietu, to najbardziej charakterystyczny jest kształt serca. Wieść i legenda niesie, że to w czasie Wojny Stuletniej młode dziewczęta posyłały go swoim angielskim wielbicielom.

Camembert

Camembert to ser dosyć młody, który powstał 200 lat temu. Dziś swoją popularnością przebija jednak nawet słynny Brie, który w rzeczywistości jest jego protoplastą. Historia jest taka: w czasie Rewolucji Francuskiej w okolicach normandzkiego Camembert w gospodarstwie chłopki Marie Harel ukrywał się  Jean-Charles Bonvouste, benedyktyn wywodzący się z rejonu Brie. W zamian za pomoc podzielił się z nią swoją serowarską wiedzą  i tak powstał ser, który Marie Harel zaczęła sprzedawać na targu w Camembert. Stoły Francji podbił jednak dopiero 60-lat później, kiedy kolej żelazna połączyła Normandię ze stolicą. Wówczas w jej otwarciu uczestniczył Napoleon III. Kiedy przybył do Granville, Victor Paynel, wnuk Marie Harel, poczęstował go serem . Cesarz zachwycił się Camembertem, a Paynel’a uczynił swoim nadwornym dostawcą. Camembert robi się na całym świcie, ale Camembert de Normandie jest objęte ochroną regionalną AOC i powstaje tylko w pięciu normadzkich departmantach – Calvados, Eure, Manche, Orne i Seine-Maritime. Tradycyjnie powstaje też wyłącznie z mleka niepasteryzowanego i dojrzewa ponad miesiąc. ...

Potjevlesh

Normandzki Potjevlesh to coś w rodzaju mięsa w galarecie, czy też auszpiku. Własny przepis na niego ma tu każdy tutejszy masaż i restaurator. Wspólną ich cechą jest jednak wykorzystanie co najmniej trzech rodzajów mięs. Poza tym doprawia się go niekiedy jałowcówką.

Genièvre

Jałowcówka (Genièvre to po Francusku jałowiec) jest specjalnością Pas-de-Calais. Ta nalewka powstała w XVI na pograniczu niderlandzko-francuskim. Tradycyjnie przygotowuje się ją z żyta z dodatkiem jęczmienia i owsa, a jałowiec dodaje się podczas trzeciej destylacji. Genievre leżakuje, a później stare roczniki miesza się z młodymi. Jałowcówki używa się również w kuchni do aromatyzowania gęsich wątróbek, aromatyzowania łososia, a także przygotowywania Potjevlesh.

Cotriade / Kaoteriad (Bretańska zupa rybna)

Czym Bouillabaisse dla Marsylii tym Cotriade dla miast portowych Bretanii. Ten gulasz rybny pierwotnie był gotowany przez rybaków jeszcze na kutrach, na wodzie. Do jego przygotowania używali kociołka zwanego kaoter od którego zupa wzięła nazwę - oryginalne bretońskie Kaoteriad, dosłownie oznacza zawartość kociołka.  W jego skład wchodziły wszystkie ryby, które w danym dniu akurat miały branie wśród kupujących, czyli tzw. godaille. Pierwsze pisemne wzmianki o Cotriade pojawiają się w XIX wieku (pierwszy raz w 1850 roku w książce Jean-Marie Delalande, Hœdic et Houat, histoire, mœurs, productions naturelles autorstwa księdza Jean-Marie Delalande), a do XVIII wieku sama nazwa nie figurowała w żadnym ze słowników, niemnije badacze kuchni regionalnej podkreślają, że sama praktyka gotowania takiej „kociołkowej” zupy z resztek połowu sięga wielu wieków wstecz (podobnie jak w przypadku Bouillabaisse i innych francuskich zup rybnych takich jak Soupe de Poissons, czy Chaudree). Ryby na zupę tradycyjnie krojono w duże kawałki, gotowano razem z ziemniakami, cebulą, czosnkiem, czasem z dodatkiem cydru czy odrobiny alg. Jadło się ją na dwie tury: najpierw samą zupę (bulion rybny), potem kawałki ryb i ziemniaki, często z dodatkiem Vinaigrette lub sosu na bazie bulionu. Dziś Cotriade przeżywa prawdziwy renesans i jest popularna w najlepszych restauracjach Bretanii. Najbardziej kojarzy się z południową jej częścią - departamentem Morbihan i leżącymi tu portami Auray oraz Lorient - poniżej jednak przepis na La Cotriade d’Armor z północnego wybrzeża Bretanii i departamentu Armor, którego stolicą i głównym miastem portowym jest  Saint-Brieuc.

Składniki:

Zupa: - 3 l wywaru rybnego - 400 gr krabów, przekrojone i wypatroszone - 2 pomidory obrane ze skórki i pokrojone w kostkę - jabłko obrane ze skórki i pokrojone w kostkę - ząbek czosnku posiekany - 5 szalotek pokrojona w półtalarki - cebula pokrojona w półtalarki - marchew pokrojona w paski - por (biała część) pokrojony w paski - kawałek selera pokrojonego w paski - pół papryki czerwonej pokrojona w paski - pół filiżanki oliwy - łyżka masła - 3 łyżki calvadosu. ew. koniaku - łyżka przecieru pomidorowego (niekoniecznie) Dodatki: - 3 świeże filety rybne, około 1,5 kg, pokrojone na duże kawałki - 400 gr Sercówek, wyjętych z muszli - 400 gr Omułków oczyszczonych, otwartych - 2 garście różyczek brokułów - 130gr wędzonego boczku, pokrojonego w drobną kostkę - 800 gr ziemniaków, obranych i pokrojonych w plasterki - bouquet garni - łyżka masła ...

Vol-au-vent / Bouchée à la Reine (Nadziewane paszteciki)

Vol-au-Vent to francuska przekąska, która sporą karierę zrobiła w całej Europie, a historia jej powstania ma ważny polski kontekst. Pierwozorem, była bowiem Bouchée à la Reine czyli przekąska królowej, a dokładnie Marii Leszczyńskej, córki Stanisława Leszczyńskiego, który po utracie korony Polskiej emigrował do Francji. Tam otrzymał koronę Lotaryngii, a swoją córkę wydał za mąż za króla Francji Ludwika XV, który dzięki temu stał się spadkobiercą swojego teścia i jego księstwa. To właśnie królowa Maria miała dać inspirację do stworzenia rodzaju "pasztecika" składającego się z ułożonych na sobie kilku krążków kruchego ciasta francuskiego wypełnionych farszem, co rzeczywiście przypomina nieco komin. Według legendy szukając sposobu na przypodobanie się swoją niewiernemu mężowi, który skupiał uwagę na Madame de Pompadour, poprosiła swojego cukiernika, słynnego Nicolasa Stohrera, aby stworzył danie-afrodyzjak. Stohler, inspirując się słodkimi wypiekami z ciasta francuskiego, takimi jak Puits d'Amour (czyli studnie miłości) robione dla rywalki Marii przez Vincentа La Chapelle'a, stworzy ich słoną wersję nadziewaną Salpiconem. Króla przekąska nie uwiodła, ale Francuzów już tak, zwłaszcza na dworze w Lotaryngii. W tej pierwotnej wersji przetrwało do początku XIX wieku, gdy Marie-Antoine Carême słynny kucharz gotujący m.in. dla Napoleona dokonał kilku ważnych korekt. Przede wszystkim zastosował znane dziś lżejsze, listkowane ciasto francuskie które doskonale rośnie w piecu i ma znacznie lżejszą strukturę. Legenda mówi, że kiedy wyjmując z pieca i widząc jak się uniosło miał stwierdzić Il vole au vent! czyli ulatuje na wietrze!, od czego miał powstać nazwa dania. Dokonał jednak też ważnej zmiany, która nie przetrwała próby czasu. Bouchée à la Reine było małą przekąską podczas gdy Carême swoje Vol-au-Vent przekształcił w danie do dzielenia, przez co powiększył jego średnicę z 8 cm do 15 -20 cm. To sprawiło, że z "kominka" stało się rodzajem miski. Utrzymało się to do połowy XX wieku, gdy potrawa znów zaczęła się kurczyć do rozmiarów przekąski i pojawiły się nawet Mini Bouchée o średnicy 4 - 5 cm. Tradycyjnie nadzieniem był kurczak z grzybami lub cielęcina w sosie maślano-śmietanowym. Z czasem jak to się ma w przypadku pierogów zaczęto dodawać wszystko co się nadaje na farsz. ...