Kotlet Schabowy, dziś uznawany za symbol polskiej kuchni domowej, w rzeczywistości jest stosunkowo młodym daniem o wyraźnie europejskich korzeniach. Jego obecność na polskich stołach jest wędrówki kulinarnej, która rozpoczęła się w średniowiecznym Mediolanie, przebiegła przez Wiedeń i dotarła do Polski dopiero w XIX wieku.
Historia panierowanych kotletów sięga XII-wiecznej Lombardii. Zachowane dokumenty z 1134 roku wspominają danie o nazwie Lumbolos cum Panitio serwowane chórowi męskiemu z Sant’Ambrogio w Mediolanie. To dzisiejsza Cotoletta alla Milanese, panierowany kotlet cielęcy z kością, który stał się protoplastą wszystkich późniejszych sznycli. Sama technika panierowania nie była jednak włoskim wynalazkiem. Według jednej z teorii, Włosi zapożyczyli ją od Hiszpanów, ci z kolei od Maurów, którzy nauczyli się jej w Bizancjum – przepis niemal okrążył całe Morze Śródziemne, zanim osiągnął swoją finalną formę. Do Austrii panierowany kotlet trafił najprawdopodobniej w połowie XIX wieku, choć istnieją wzmianki o obecności podobnych dań już w XVI stuleciu. Według najbardziej rozpowszechnionej legendy, feldmarszałek Joseph Radetzky*, słynny „kat Włoch” tłumiący niepodległościowe zrywy w północnych Włoszech, przywiózł przepis na Cotoletta alla Milanese na dwór wiedeński około 1848 roku. Kluczowe, że prawdziwy Wiener Schnitzel podobnie jak jego włoski pierwowzów musi być z cielęciny, natomiast wersja z wieprzowiny nazywana jest Wiener Schnitzel vom Schwein lub Schnitzel Wiener Art czyli nie Sznycel Wiedeński, ale Sznycel po Wiedeńsku
Ten kotlet na trwale przekształcony już w schabowego (czyli wieprzowego) dotarł do Polski w drugiej połowie XIX wieku najprawdopodobniej z dwóch kierunków. Część historyków wskazuje na Saksonię – kontakty między Warszawą, a Dreznem były wówczas intensywne. Inne źródła podkreślają rolę wpływu Austro-Węgier, szczególnie w Galicji, która jako część monarchii habsburskiej cieszyła się względną autonomią i była otwarta na kulinarne trendy z Wiednia. Pierwsze udokumentowane polskie przepisy na panierowane Kotlety Wieprzowe pojawiły się w wydanej w z 1860 roku klasycznej książce kucharskiej 365 obiadów za pięć złotych autorstwa Lucyny Ćwierczakiewiczowej. Jej przepis był prosty i dostosowany do potrzeb klasy średniej: „Wziąść część schabową, to jest kotletową: pokrajać tak, aby przy każdej kostce było mięso, zbić dobrze, osolić, opieprzyć, maczać w jajku rozbitém, osypać bułką tartą i smażyć na rozpaloném maśle lub gorącym szmalcu”
Na początku swojej polskiej kariery kotlet schabowy nie wzbudzał entuzjazmu. Przyczyn było kilka. Po pierwsze, w wykwintnej kuchni staropolskiej dominowały wołowina, baranina, dziczyzna i drób. Wieprzowina była uważana za mięso przeznaczone dla niższych warstw społecznych – chłopów i robotników fizycznych. Po drugie, samo danie miało „germańskie pochodzenie”, co budziło niechęć w społeczeństwie dotkniętym zaborami. Stąd prawdziwą karierę zrobił dopiero po II wojnie światowej. W latach 50. i 60. XX wieku Polska znacząco zwiększyła hodowlę trzody chlewnej, stając się jednym z największych producentów wieprzowiny w Europie. Wieprzowina przestała być mięsem „gorszej kategorii” i stała się najpopularniejszym białkiem w kraju. W czasach PRL-u kotlet schabowy nabrał symbolicznego znaczenia – był „luksusem na niedzielnym stole” towarem deficytowym, którego przygotowanie stanowiło rodzinny rytuał. Najczęściej serwowano go z ziemniakami oraz kapustą – duszoną, kiszoną lub zasmażaną – zestaw ten przetrwał do dziś jako klasyk polskiej kuchni. Doczekał się też własnego święta – Dzień Kotleta Schabowego obchodzony jest 7 listopada.


