Rillons tym się głównie różni od Rillettes, że jest przygotowywane z większych kawałków wieprzowiny – przede wszystkim boczku – i nie przybiera formy pasty, lecz luźnych kawałków mięsa. Podobnie jak Rillettes wywodzi się z Turenii leżącej w dolinie Loary i sięga XV wieku, a jego nazwa pochodzi od tego samego średniofrancuskiego rille – długiego paska słoniny. W sąsiednim Anjou ten sam wyrób nosi nazwę Rillaud.
Przygotowanie Rillons jest nieco bardziej pracochłonne niż Rillettes: kawałki boczku wieprzowego najpierw są zarumieniane, a następnie długo gotowane z dodatkiem białego wina lub Marc, pieprzu, tymianku i liścia laurowego. To właśnie wstępne zarumienienie i dodatek alkoholu odróżniają Rillons od Rillettes, w których alkohol nie zawsze jest wymagany. Po ugotowaniu przechowywano je tradycyjnie w słoikach zalanych wytopionym tłuszczem – stanowiącym nawet jedną trzecią ich pierwotnej wagi.
Podobnie jak Rillettes były one ulubionym przysmakiem Honoriusza Balzaka, który w Lilii w dolinie pisał, że „słynne rillettes i rillons z Tours stanowiły główny element posiłku spożywanego w środku dnia”, dodając przy tym, że „ten przysmak, tak ceniony przez niektórych smakoszy, rzadko pojawia się w Tours na arystokratycznych stołach” – co dobrze oddaje ich ludowy charakter. Najsłynniejszy pisarz gastronomiczny XX-wiecznej Francji Maurice Edmond Sailland znany jako Curnonsky, wspominał z kolei, że dawniej lubiano je kupować jeszcze gorące w niedziele, podczas gdy w Saumur jedzono je na zimno na śniadanie z kieliszkiem białego wina. Dziś serwuje się je zazwyczaj w temperaturze pokojowej lub na ciepło, często z sałatą lub soczewicą, a czasem w fouée – rodzaju francuskiej wersji chleba pita.



