Francuska 362 w tej kategorii

Pavé de Cabillaud a l’Auberge Kaïku (Dorsz pieczony z bakłażanem)

Dorsz to dla Basków ryba nie mniej narodowa co dla Portugalczyków. Poniższy przepis pochodzi z Saint-Jean-de-Luz najbardziej znanego baskijskiego portu we Francji, który dziś jest prawdziwą mekką turystyczną. Pavé de Cabillaud co w galicyjskim oznacza po prostu filet z dorsza powstał w restauracji Kaïku, która mieści się w najstarszej kamienicy w mieście (1540) i od lat funkcjonuje jako adres mocno związany z produktami morza i kuchnią baskijską Danie to można też przybrać papryczkami Salpicon. ...

Merlu Braise aux Coquillages et Sauce Verte (Morszczuk smażony z małżami, w zielonym sosie)

O tym jak wyśmienitymi rybakami są Baskowie najlepiej świadczy fakt, że już od XI wieku ich specjalnością były połowy wielorybów. W ciągu 400 lat walenie z Zatoki Biskajskiej zostały przetrzebiony i u wybrzeży trzeba było zacząć łowić „drobnicę”. Do dziś jedną z najpopularniejszych ryb jest tu Morszczuk - po hipszańsku Merluza, a po francusku Merlu. Jeden z najprostszych sposobów na Morszczuka jest przygotowanie go w tzw. zielonym sosie czyli Salsa Verde / Sauce Verte (hiszp/fr) z dużą ilością siekanej pietruszki, która nadaje mu kolor. Tak w okolicach San Sebastián, gdzie od XVI–XVII wieku masowo łowiono morszczuka, powstała Merluza en Salsa Verde, przez samych basków nazywane Merlu Koxkera. W XVIII wieku przepis wyszedł poza krąg rybackich domów i mocno się rozwinął. Zaczęto dodawać zielone warzywa (zielone szparagi lub groszek - jak na filmie powyżej), a także owoce morza takie jak małże czy kraby. Takie przynajmniej dodatki znajdują się w pierwszej zapisanej w Bilbao recepturze z 1723 rok, której autorką jest Doña Plácida de Larrea. Podczas gdy z czasem Hiszpanie poszli w uproszczenie receptury, we francuskiej części Baskonii danie zachowało przynajmniej jeden z tych elementów czyli omułki, które można znaleść Merlu Braise aux Coquillages et Sauce Verte. Zobacz też: Thon Sauce Verte ...

Omelette (Omlet / Grzybek)

Jajeczne danie znane jako Omlet czy też Omelette to rzecz jasna klasyka francuskiej kuchni. Do słownictwa kulinarnego weszło w XVI wieku, ale jako danie znane było już znacznie wcześniej. O tzw. alumete wspominał już wydany w 1393 roku Le Ménagier de Paris czyli swego rodzaju poradnik dla młodych mężatek, jak prowadzić dom. Sama nazwa prawdopodobnie wywodzi się jednak od łacińskiego lamella czyli cienka płytka, które przez starofrancuskie alemelle przekształciło się w omelette. Inna teoria łączy ją z francuskim alumelle - ostrzem miecza, nawiązując do płaskiego kształtu potrawy.Początkowo był to prosty placek jajeczny i dopiero w XVIII wieku wraz ze wzrostem wymagań dworskich przepis uległ pewnemu wyrafinowaniu. Kucharze przede wszystkim zaczęli dążyć do bardzo delikatnej, lekko kremowej struktury wewnątrz, którą uzyskiwali dzięki intensywnemu ubijaniu jaj. Ważna stała się także kontrola temperatury, by omlet był ścięty, ale nie przesuszony. Sporo uwagi poświęcił mu Joseph Menon w słynnej książce kucharskiej La Cuisinière bourgeoise wydanej w 1746, gdzie chyba pierwszy raz pojawił się omlet we współczesnej wersji (chociaż jeszcze pod nazwą aumelette). Traktował go jako jako hors-d’œuvre czyli przystawkę, ew. lekko wykwintne danie śniadaniowe. To wtedy pojawił się podział na omlety słodkie (z cukrem, konfiturami) i wytrawne (z ziołami, serem, grzybami).Do wyższej ligi wprowadził go Auguste Escoffier, który techniki przygotowywania omletów skodyfikował w swojej monumentalnej Le Guide Culinaire z 1903 roku. Wyróżnił dziesiątki wariantów - od prostego Omelette Nature, po wykwintne Omelette à la Reine czyli "omlet królowej" z farszem z kurczaka. Do Polski omlet miał trafić m.in. za sprawą Marysieńki Sobieskiej, żony Jana III Sobieskiego, która popularyzowała go podczas podróży po kraju. W krajach słowiańskich długo dominowała jednak jajecznica w różnych odmianach, a wyraźnie „omletowy” sposób smażenia – cienki placek z ubitych jaj, składany i podawany z dodatkami – to wpływ francusko-niemiecki z XIX wieku.  Potrawa ta długo przecierała sobie jednak drogę na polskie stoły o czym świadczy wstęp Lucyny Ćwierczakiewiczownej do rozdziału o omletach w jej słynnej książce kucharskiej 365 obiadów za 5 złotych (w wydaniu z 1871 roku): "Jedną z bardzo praktycznych i używanych potraw, a u nas w ogóle źle przyrządzanych, są omlety. Pod wyrazem omlet, rozumieją u nas powszechnie mieszaniny bitych jaj z mąką, upieczonych w piecu lub na patelni, podawany przy jarzynach lub z konfiturami. We Francyi, a nawet w Niemczech podają omlet bardzo delikatny, zupełnie odrębną mający powierzchowność, który sama z wielkim gustem w rozmaity sposób jadałam, nie umiejąc go wykonać. Dziś pewna wypróbowanego przepisu, sądzę, iż wielką oddam przysługę tak paniom które często na prędce zgłodniałego chciałyby pożywić, jak panom, którzy te niesmaczne dawniejsze omlety zjadać musieli." Swego rodzaju polską wariacją na temat potrawy jest tzw. Omlet Grzybek, charakteryzujący się tym, że białka ubija się na sztywną pianę, a później ostrożnie miesza z żółtkami i smaży, tak aby zachował puszystość. W ten sposób najczęściej podaje się go na słodko z konfiturą lub dżemem i posypany cukrem puderem. Wbrew powszechnemu mniemaniu nie jest to jednak spuścizna kuchni PRLu - przepis w swojej książce przytoczyła już Lucyna Ćwierczakiewiczowa określając go mianem Omlet Biszkoptowy z Konfiturami. W swojej książce proponuje przeciąć go na pół, jedną połówkę posmarować konfiturą i przykryć drugą połówką. Taką wersję nazywa Omletem w Pantoflu. Sama nazwa Grzybek pojawiła się zresztą kilka dekad później w książce Najnowsza kuchnia wytworna i gospodarska autorstwa Marii Norkowskiej wydanej w 1903 roku - która przytacza przepisy na Grzybek Zwyczajny, gdzie jajka miesza się w całość z pozostałymi składnikami oraz Grzybek Omletowy, w którym podobnie jak dziś dodaje się z pianą z białek. Ciekawym dodatkiem jest tutaj szczypta cynamonu, ew. skórka otarta z cytryny, które nadają aromat ciastu pieczonemu w piekarniku. Uczyć się smażyć omlet z receptury, to tak jakby uczyć się z książki jazdy na rowerze lub sznurowania butów. To trzeba zobaczyć aby wyćwiczyć. Omelette we Francji robi się w dwóch wersjach. Jest omlet klasyczny, gdzie ciasto jest jasne i nie zbyt mocno ścięte, a przy tym ma bardzo gładką teksturę dzięki jego delikatnemu podważaniu w czasie smażenia.  Drugi to tzw. omlet wiejskiej gdzie mniej uwagi przywiązuje się do precyzji wykończenia i jajka mocniej się wysmaża (np. z dodatkiem siekanych ziół). Sama umiejętność smażenia jajecznych plackó∑ nie jest jednak zastrzeżona dla Francuzów - bardzo podobna jest włoska Frittata, a nieco mniej hiszpańska Tortilla (jest i japoński omlet zwijany Tamagoyaki). Niemniej to właśnie francuski wariant zyskał popularność na całym świecie. ...

Escalopes (Eskalopki)

Escalopes czyli polskie Eskalopki nie są daniem jako takim, ale sposobem potraktowania mięsa, który narodził się we Francji jako elegancka, mieszczańska forma kotleta. Samo słowo escalope pojawiło się pod koniec XVII wieku i pochodzi od określenia skorupka/muszla - stąd podobnie brzmiące jest francuskie określenie na ślimaki czyli Escargotes. Terminem tym zaczęto opisywać kształt płaskich kawałków mięsa, dlatego że po rozbiciu i usmażeniu przypominały zwiniętą muszlę ...

Antrykot / Entrecote Bordelaise / Entrecote a la Bordelaise

Entrecote czyli wołowy Antrykot z francuskiego tłumaczy się wprost jako pomiędzy żebrami. Jest to bowiem kawałek mięsa tradycyjnie używanego do francuskich steków wycinanych z mięśnia międzyżebrowego, znajdującego się w przedniej części grzbietu. To odpowiednikiem anglosaskiego Rib-eye, ale w odróżnieniu od steków Brytyjskich czy Amerykańskich zazwyczaj jest krojony cieniej  i obejmuje większy kawałek. W Polsce od zawsze jest wycinany przez rzeźników, ale tradycyjnie klasycznych steków się z nich nie smażyło (na te przeznaczano zwykle przedniej polędwicy czyli głowy). Zanim trafiły na patelnie były rozbijane, często obtaczane w mące, a po zrumienieniu dosmażana przez 5 - 10 minut na małym ogniu pod przykryciem ew. w piekarniku (kilkanaście minut), a nawet duszone się z niewielką ilością płynu. Poza tym w klasycznej kuchni polskiej antrykot jako część mięsa wykorzystuje się do gulaszu, bitek i pieczeni. Wiąże się to m.in. z faktem, że nie było u nas istotnych tradycji hodowli mięsnych ras krów, z których steki są dobrze przerośnięte tłuszczem. W Polsce do dziś mamy głównie rasy mleczne z Polską Holsztyno-Fryzyjską na czele - w sumie stanowią 90-95 proc. wszystkich dorosłych krów - których dość chude mięso słabo sprawdza się przy krótkim smażeniu. Polską innowacją nazywniczą sięgającą jeszcze czasów PRL był za to Antrykot z Kurczaka, określany też niekiedy mianem Sznycel z Kurczaka (co swoją drogą również poważną modyfikacją pierwotnego przepisu, patrze: Kotlet Schabowy). Przygotowywano go zazwyczaj z piersi kurczaka rozbitej, albo przeciętej tak aby uzyskać cienki kotlet, która na wzór klasycznego Wiener Schnitzel była panierowana w bułce oraz jajku i dopiero wówczas smażona. Dodatkiem mógł być kawałek masła umieszczony w kieszonce wyciętej w środku mięsa, które topiło się podczas smażenia i wypływało przy krojeniu - to już jednak specjalność tzw. Kotleta de Volaille. W to samo wycięcie zamiast masła można było wyłożyć też kawałek sera, a nawet szynki, co z kolei jest nawiązaniem do Cordon Bleu. Z braku dobrego mięsa na steki antrykot w Polsce przeszedł więc sporą ewolucję. Inaczej w Bordeaux gdzie nie brakuje krów ras mięsnych z Bazadaise na czele i istnieją nawet dwa rodzaje antrykotów zwanych tu też po prostu Côte de Bœuf, czyli kotletami wołowymi. W znanej w całej Francji wersji antrykota na sposób bordoski (Entrecote a la Bordelaise) gotowy kotlet podlewa się sosem bordoskim. W samym Bordeaux antrykot (Entrecote Bordelaise) je się znacznie prościej: po usmażeniu wołowinę obsypuje się siekaną szalotką - nazywa się również Entrecôte à l'Échalote - skrapia tłuszczem/sokami z patelni, a często dodaje się też odrobiną masła. Antrykoty w ten sposób zaczęto przyrządzać mniej więcej od XIX wieku, wraz z ukształtowaniem się klasycznej kuchni francuskiej opartej na sosach winnych i jednoczesnym rozkwitem restauracji oraz bistr w Bordeaux. Bardziej tradycyjny jest rzecz jasna Entrecote Bordelaise - żródła opisują tę technikę jako tradycyjną dla winiarzy i winnic, w których robotnicy grillowali steki nad otwartym ogniem rozpalanym z klepek ze zużytych i rozebranych beczek. Niejako przy okazji dawało to wyjątkowy dymno-aromatyczny smak, wynikający z faktu, że drewno było przesiąknięte winem. W obu przytoczonych przepisach sposób przygotowania mięsa z początku jest ten sam. Kotlety posmarowane oliwą lub olejem, obsmaża się na ruszcie po 3 minuty z każdej strony. Niektórzy mięso solą tuż przed smażeniem inni gotowy antrykot w obawie, aby sól nie ściągała sosu. Pieprz używa się zwykle po usmażeniu, inaczej się przypali. Składniki (Entrecote a la Bordelaise): - 4 antrykoty (po 200 - 300 gr każdy), oliwa, sos bordoski Składniki (Entrecote Bordelaise): - 4 antrykoty (po 200 - 300 gr każdy), oliwa, 4 szalotki drobno posiekane ...

Rocamadour

Rocamadour to młody kozi ser wywodzący się z miasteczka o tej samej nazwie, położonego w Perigord (północna Akwitania). Jego czas dojrzewania jest wyjątkowo krótki - 12 do 15 dni. Rocamadour jest popularnym serem stosowanym do zapiekania.

Chaumes

Chaumes od wieków produkują trapiści (zakonnicy) utrzymujący swoje hodowle krów w regionie Perigord (północna Akwitania). Jest to miękki ser o miękkiej pomarańczowej skórce i aromacie orzechów

Épaule d’Agneau de Pauillac Rôtie Boulangère (Łopatka jagnięca po piekarsku)

Medoc, a w szczególności Pauillac to nie tylko wspaniałe wina Bordeaux, ale równie wysokiej klasy jagnięcina, o czym najlepiej świadczy fakt, że jednym z pięciu Premier Grand Cru jest Chateau Mouton. Przez wiele wieków pasterze z głębi kraju korzystali bowiem z faktu, iż nad Atlantykiem zima przebiega łagodnie, a trawa zawiera sporo soli i jodu. Wraz z nadejściem jesieni, po winobraniu przepędzali swoje owce właśnie do Pauillac. Winiarze też na trym korzystali, bo zwierz...

Alose Grillé sur les Sarments (Grilowany śledź rzeczny)

Aloza czyli śledź rzeczny, podobnie jak minóg to jedna z największych, tradycyjnych specjalności ujścia Żyrondy. W okolicach Bordeaux tradycyjnie jada się go z rusztu. Śledzie umieszcza się nad ogniem, do którego koniecznie dorzuca wysuszone pędy winorośli, po francusku nazywanych sarments (w ten sposób grilluje się także mięso) - stąd nazwa Alose Grillé sur les Sarments. To nadaje rybie niepowtarzalnego aromatu. Tak przygotowane śledzie koniecznie trzeba podać ze świeżym, surowym szczawiem lub przygotowanym z niego puree. Często przed grillowanie faszeruje się nim także rybę - według tradycji ma pomagać „rozpuścić” drobne ości Zobacz też: Alose do Loire a l’oseille ...